Archive for February, 2007

Sony NW-E002 i Linux

Jako posiadacz tego cudownego playerka pewnego pięknego dnia po przesiadce na linuxa stwierdziłem, że przydało by się przegrać coś świeżego na grajka bo prostu to co przegrałem za kadencji Windows strasznie mi się znudziło, wiec czas znaleśc odpowiedni software. Software? No tak bo niestety NW-E002 ma to do siebie, że mimo, że jako urzadzenie jest genialne, lekkie, malutkie z świetną jakością dzwieku nie da się na niego po prostu przegrać muzyki jak na dysk usb ( tzn. da ale on tego nie odtworzy ). Rozpoczołem więc poszukiwania odpowiedniego oprogramowania. Okazało się, że Sony ma użytkowników linuxa w poważaniu i jego firmowy software Sonic Stage nie jest dostepny na tą platforme… Zbytnio mnie to nie zmartwiło bo prawda jest taka, że Sonic Stage jest okropny, przerośniety z niewiadomych powodów, nieporęczny, ma poroblemy z wykrywaniem własnych urządzeń ( lol! )… itd. długo by wymieniać.
W wyniku dochodzenia znalazłem pare programów z których jeden w szczególności mi się spodobał. Mianowicie “NW-E00x Mp3 File Manager”. Jest to opary na javie programik któremu według mnie soft od Sony nie dorasta do pięt! Dostepny jest pod adresem http://sourceforge.net/projects/nwe00xmp3man/. A do korzystania z niego potrzebujemy wyłacznie Javy, najlepiej 1.6 z Sun ( a nie jakieś 1.4.x z repezytorium, zabierajace terabajty ramu). Instalacja?

  • podłaczamy player pod usb
  • przegrywamy plik jar do katalogu głównego playerka
  • pijemy piwo ciesząc się zainstalowanym softem ;)

Proste prawda? Uruchamiamy go z konsoli pisząc

  1. java -jar NW-E00X_MP3_File_Manager-0.12.jar

Nic dodac nic ujać, potega prostoty :)

Migracja

Po kilku nieśmiałych próbach z linux’em wreszcie zadomowił on się na stałe na moim pc’ecie. Ostatnio zapanowała moda na ubuntu itp, każdy musi mieć linux choć go nie używa a nawet jakby chciał to tak naprawde nie umie… każdy nienawidzi złego Bill’a… to już było. Ja mam w sumie proste powody przesiadki, żadne wyższe idee. Nie będe powtarzał się i wymieniał w zachwytach cech linuxa - napisze co mi osobiście najbardziej się podoba:

  • system plików
  • pracuje na userze - administruje na root’cie
  • bogactwo software i to w wiekszości OpenSource
  • wszystkie programy których używałem na windows maja albo kompilacje pod linuxa lub da się je odpalić przez wine badz maja często lepsze odpowiedniki

No i oczywiście masa innych zalet. Jedyne czego narazie nie udało mi się uruchomić to drukarka ale pracuje nad tym. Nieco problemów nastreczyła mi również instalacja sterowników karty graficznej ale w rezultacie wyszło mi to na dobre. Dystrybucja to Mandriva 2007 free ale myśle o przesiadce na Slackware. Jednak włożyłem już w niego troche wysiłku, wszystko czego potrzebuje do pracy działa i narazie nie widzę sensu zmiany. Być może po zakupie nowego dysku. Xgl + berylem żeby z pobudek estetycznych Vista nie kusiła, apache + mysql + php do testowania aplikacji, java + eclipse php ide do tworzenia, amarok by przyjemnie sprzedzić ten czas i tak naprawde niczego wiecej nie potrzeba ;)
Co dziwne udało mi się bardzo łatwo przekonać do linuxa siostre co jest naprawde dużym osiągnieciem… coż na windowsie nie da się tak łątwo ustawić ikon zamknij, maksymalizuj jako gwiazdek ;P

O marzeniach i sensie życia ;)

Wreszcie po sesji, wreszcie można spać… można jeść, żyć, oddychać… Wypadało by tu skomentować system komputerowy Politechniki Łódźkiej, niesamowita szybkość rozpatrywania podań przez dziekanat, przyjazne dla studenta przepisy całkowicie nie nastawione na wyciśniecie z niego ostatniego grosza w razie -odpukać- potkniecia… ale sobie daruje… po co się stresować - życie jest do życia a nie do walki z wiatrakami. Reasumujać najprawdopodobniej przepisuje się na informatyke. Automatyka i Robotyka jest ‘fascynujaca’ ale jakoś mnie nie kreci. Być może wiele osób powie, że z pracy nie czerpie się przyjemności, nie od tego ona jest i skoro już to wybrałem powinnienem się tego trzymać.
Ja w życiu zamierzam robić to co lubie, w czym jestem naprawde dobry. Nie wyobrażam sobie siebie za 50 lat żałującego, że nie spróbowałem… skreśl!… nie zrobiłem tego czego pragne. Cele nie są do dążenia ale realizacji. I nie chodzi tu akurat o studia czy przyszła prace ale ogolne podejście do życia.
Polska - kraj w którym 80% społeczeństwa jest ofiara poprzedniego ustroju w którym podstawa było utrzymanie obywatela w złudzie dobrobytu i z wiedzą o świecie na ‘bezpiecznym’ poziomie. Ilu z tych ludzi teraz cierpi bo w fabryce na taśmie dawali pare razy wiecej niż w centrum komputerowym z perspektywa studiów… a potem obudzili się z reką w nocniku w odmienionej rzeczywistości gdzie pracownik fizyczny znaczy tyle co nic… Żałuja? Ile pokoleń bedzie utrzymywać tych ludzi?
Młodzi ludzie albo nie maja czasu się przywitać bo nie chcą skończyć jak ich rodzice … albo korzystając z wolności… nie poznaja już znajomych i wynoszą z domu tostery by sprzedać… :/ Ogólna prawda? Nie, niestety znajomi i osoby które przewineły się przez moje krótkie życie. Mahatma Gandhi powiedział kiedyś “Historia jest najlepszym nauczycielem, ale ma najgorszych uczniów”, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić ale grunt to się starać.
Ja się staram.
Chce marzyć, marzenia realizować.
Robić to czego pragnę.
Nie godzić się na życie w postaci takiej jaka jest.
I mieć się z kim tym dzielić…

Edit: Czemu to napisałem? Chyba w ramach automotywacji. Sam czytając to odnisołem wrażenie, że napisałem “My dream is to have a dream” ;] Ale co w tym złego? Prawa jest taka, że trudno dorosłemu człowiekowi zachować zdolność do swobodnego marzenia :)

« Previous Page